| Spowiedź i przedolimpijskie rozgrzeszenie |
Nieporozumienia, napięcia, stres, dyskwalifikacje, nowe (niezrozumiałe) przepisy, afera z kombinezonami – tymi słowami można opisać olimpijski sezon w skokach narciarskich.
Wiadomo, że zdobycie chociażby brązowego olimpijskiego medalu (nie wspominając już o złotym!) wiąże się z ogromnymi pieniędzmi, sławą, stypendium czy prestiżem. Dla zawodników jest to spełnienie dziecięcych marzeń, a dla trenerów, prezesów czy innych osób związanych z zawodową kadrą – pewien dochód. I to bardzo cenny Miło przecież mieć w swoich szeregach Mistrza Olimpijskiego, którym staję się na całe życie, choć co cztery lata, los wyłania kolejnego człowieka, który zdobył ten najważniejszy krążek dla każdego sportowca.
Właśnie poprzez te fakty Igrzyska Olimpijskie są najważniejszą imprezą w sezonie. Nic więc dziwnego, że i do świata skoków narciarskich dotarła aura Olimpiady i aż wrze.
Czerwone światło – prawo startu, czyli nowe zasady Mirana Tepesa
Pierwszą aferę jury zgotowało fanom już na otwarcie sezonu, kiedy to Adam Małysz nie wszedł do konkursu głównego. Wiadomo, że fińskie Kuusamo rządzi się swoimi prawami, lecz skok oddawany przez Polaka podczas kwalifikacji, odbywał się w absurdalnych warunkach. Poleciały ostre słowa skierowane bezpośrednio do Mirana Tepesa. Łukasz Kruczek użył nawet sformułowania „Tepes - kryminał”, Hannu Lepistoe nie mógł pojąć jak mogło dojść do tejże sytuacji, natomiast sam zainteresowany – Adam Małysz przyznał, że jest po prostu zły i, że w walce z FISem ma nikłe szanse. Rzecz jasna później Tepes przeprosił, lecz co się stało to się nie odstanie, a pozostał jedynie niesmak. Jednak każdy człowiek ma prawo do pomyłki.
Skoczek skoczkowi nierówny
Co dopiero ucichła afera z Polakiem w roli głównej, rozpętała się kolejna, notabene w kolejnym konkursie Pucharu Świata – w norweskim Lillehammer. Tym razem pretensje do jury zawodów miał austriacki związek z Gregorem Schlierenzauerem na czele. Nie obeszło się bez gróźb i wymuszeń, by belka startowa była ustawiana odpowiednio. Lecz tu nasuwa się kolejny pytanie: Co te ustalenia dały? Czy te pretensje austriackiego związku zepsuły widowisko sportowe? Bardzo możliwe, bo belka ustawiana jest obecnie bardzo zachowawczo. Nasuwa się taka myśl, że gdy Adam Małysz przeskakiwał skocznie – radość polskiego sztabu była bezgraniczna, gdy Bjoern Einar Romoeren poleciał w Planicy na niebotyczną odległość – 239 metrów, po skoku cieszył się jak dziecko i wreszcie, gdy Janne Ahonen pofrunął na Latelnicy na 240 metrów, zaliczając dość nieprzyjemny upadek, po konkursie przyznał, że wina leży tylko i wyłącznie po jego stronie, gdyż sam sobie nie wyznaczył granicy swoich możliwości. Wówczas ani Polacy, ani Norwegowie, ani Finowie nie mieli pretensji, że skoki są za dalekie. Czy w ogóle można mieć do kogoś pretensje, że ma się podopiecznego, który osiąga wspaniałe odległości? Oczywiście, że zdrowie jest najważniejsze, lecz sam niewątpliwie wielki austriacki talent, powinien sobie wyznaczyć granicę swoich możliwości, by nie ucierpiał on sam, a także poziom zawodów, bo nie każdy dysponuje znakomitą formą. Właśnie przez tego typu skargi, ucierpiał Norweg – John Remen Evensen, który w Kulm poleciał na 210 metr, po to, by za kilka chwil dowiedzieć się, iż jego skok i cała niedokończona pierwsza seria zostały anulowane, a rozbieg został obniżony.
Złośliwość rzeczy martwych
To są jakieś jaja, żeby zawodnik poszedł do startera i powiedział, że chce jechać przed przedskoczkiem i go puścili… - takie słowa wypowiedział nasz najlepszy w historii skoczek Adam Małysz, zaraz po pierwszym konkursie 58. Turnieju Czterech Skoczni w niemieckim Oberstdorfie. Głównymi zainteresowani w tej sprawie byli nasz „Orzeł z Wisły”, Fin Janne Ahonen oraz Walter Hofer (a może drukarka dyrektora Pucharu Świata?). Janne Ahonen po drugiej serii zajmował jedenastą lokatę, Adam Małysz zaś dziesiątą. O ile 32-letni mieszkaniec Lahti trafił na świetne warunki, co zresztą wykorzystał skacząc 136 metrów, o tyle Polak (przed którym jechał przedskoczek i była przerwa techniczna), nie miał już takiego szczęścia i jego skok był znacznie krótszy aniżeli Ahonena. Takie sytuacje się zdarzają, że warunki zmieniają się błyskawicznie, ale tu chodziło o błąd popełniony przez FIS. Mianowicie lista startowa była źle wydrukowana i przedskoczek był wpisany przed nazwiskiem Fina. Jednakże i przedskoczek i Ahonen oddali skoki tak, jak mieli oddać. Adamowi najwidoczniej ten fakt umknął i w przypływie emocji wypowiedział dość ostre słowa o Hoferze oraz Ahonenie (który tłumaczył się później przed natrętnymi dziennikarzami). Sprawa szybko została wyjaśniona, natomiast sam Małysz przyznał, że jego wypowiedź była spowodowana niewiedzą na temat źle wydrukowanej listy startowej drugiej serii i grzecznie przeprosił zarówno Hofera, jak i Ahonena.
Skomplikowane paski
Nowe przepisy odnośnie kombinezonu i butów skoczka narciarskiego zostały wprowadzone tuż przed pierwszym konkursem Pucharu Świata w szwajcarskim Engelbergu (21 grudnia). Nowa zasada zakazuje skoczkom odpiąć paski łączące kombinezon z butami, dopóki ten nie przejdzie przez wyznaczoną do tego bramkę. Pierwszy, który nie dostosował się do nowego regulaminu był Janne Ahonen, skaczący w Pucharze Świata od ponad piętnastu lat. Fin został zdyskwalifikowany po swoim drugim skoku, gdyż właśnie odpiął paski nim przeszedł przez bramkę. O ile ta dyskwalifikacja nie miała wpływu na wynik Ahonena w konkursie, gdyż druga seria została anulowana i uznano wyniki pierwszej serii (Fin był 10), o tyle inna dyskwalifikacja z tego samego powodu wywołała burzę sensacji. Kolejny, który odpiął paski (zapewne w przypływie emocji) był Thomas Morgenstern, który miał zająć w Sapporo drugie miejsce. 23-letni Austriak nie krył rozczarowania tą decyzją, a odległość jaka dzieliła go od tej bramki to zaledwie metr…
Zazdrość czy coś faktycznie jest "na rzeczy"?
Afera odnośnie kombinezonów trwa natomiast od początku tego sezonu i nie cichnie. Według co po niektórych osób z środowiska skoków stroje austriackiej kadry są szersze aniżeli rywali, co pozwala im na odlatywanie innym o cztery, pięć merów. Trener norweskiej kadry Mika Kojonkoski, nie kryje złości, nie rozumiejąc, dlaczego człowiek, który sprawdza kombinezony to Austriak. Natomiast rodak Kojonkoskiego, trenujący kadrę Finlandii – Janne Vaaitainen popiera, że osoba, który zajmuje się tym, powinna być niezależna jak najbardziej się da. W końcu ustalono, że podczas zawodów pod Giewontem FIS przeprowadzi dokładny pomiar skoczków już po kątem zbliżających się wielkimi krokami Igrzysk Olimpijskich. Wszyscy na ten temat milczą oprócz dwóch – Matti Hautamaeki stwierdził, że dla wielu skoczków ta kontrola oznaczać będzie spore kłopoty tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi, natomiast inny Fin Janne Ahonen, który w świecie skoków słynie ze szczerości, bez skrępowania stwierdził: To cudowna rzecz, która wprowadzi wiele zamieszania w wielu ekipach. Być może ci dwaj Finowie swoimi śmiałymi wypowiedziami, chcieli coś zakomunikować. Nie wiadomo jednak i nie wolno wydawać fałszywych oskarżeń w stosunku do austriackiej kadry czy FISu. Wiadomo, że kombinezon jest ważnym elementem dla skoczków, ale sam talent i forma jeszcze ważniejsza. Austriacy to ekipa, która od wielu lat dysponuje znakomitą drużyną, a ich drużynowe sukcesy oraz coraz więcej indywidualnych nie są i nie mogą być na pewno przypadkiem.
Na pewno FIS postara się by Igrzyska Olimpijskie przebiegały w spokojnej, bez niepotrzebnych afer atmosferze. Być może wprowadzone zostaną niedługo pewne przepisy, które pozwolą na oczyszczenie świata skoków od nieporozumień i przecież niepotrzebnych afer. Tak z pewnością będzie, a nam kibicom pozostaje czekanie na Igrzyska Olimpijskie i śledzenie ostatnich przedolimpijskich prób zawodników.
POZOSTAŁE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU:
|
|
 |
| Fitness |
|
Ćwiczenia na nogi
Zawsze marzyłaś o szczupłych nogach? To nie takie trudne Ćwiczenia na zgrabne nogi pozwolą ci je wymodelować
Ćwiczenia na brzuch
Zobacz jak zadbać o płaski brzuch, pozbyć się tłuszczyku i wypracować idealną talię
Ćwiczenia na pośladki
Ładna pupa gwiazd filmowych to zasługa ćwiczeń. Chcesz pochwalić się kształtnymi pośladkami? Zacznij ćwiczyć
|
|
|
 |
|