10. Harri Olli (Finlandia) – jego pojawienie się na tej liście nie jest przypadkowe. Mimo, że jego chwilowo przeżywa kryzys formy, wiemy, że nazywa się go najbardziej nieprzewidywalnym skoczkiem. Potrafi w pierwszej serii odlecieć na 140 metrów, aby w drugiej wylądować w okolicach „dziewięćdziesiątki”. Być może i tym razem wyrządzi fanom miłą niespodziankę.
9. Loitzl Wolfgang (Austria) – jako złoty medalista zeszłorocznych mistrzostw świata w Libercu brany jest pod uwagę w tej rywalizacji. Zamyka pierwszą piątkę zawodników w klasyfikacji generalnej.
8. Uhrmann Michael (Niemcy) – kolejna ciekawa postać. W dobrej, choć wydawać by się mogło, nie całkiem stabilnej formie, jednak bardzo wyraźnie przypomina o swoich dawnych wielkich sukcesach.
7. Ahonen Janne (Finlandia) – kiedy po niedawnym zakończeniu kariery ogłosił, że wraca w tym sezonie, wszyscy mówili o jednym - wraca po olimpijski medal. Początek sezonu to właśnie zapowiadał, jednak wydawać by się mogło, że szósta lokata klasyfikacji generalnej jest nie najlepsza dla tak wielkiej postaci.
6. Kofler Andreas (Austria) – wielki zwycięzca tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni. W wyśmienitej formie, z pewnością liczy na olimpijski sukces.
5. Jacobsen Anders (Norwegia) – w sezonie 2006/2007 przypadkiem trafił do Pucharu Świata. Trzecie miejsce zawodów inauguracyjnych i złoto TCS spowodowały, że Jacobsen stał się pretendentem do sławy wielkiego skoczka. Po drobnym kryzysie formy, w tym sezonie powrócił w dobrym stylu.
4. Morgenstern Thomas (Austria) – dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich w Turynie. Obrońca tytułu nie jest jednak „pewniakiem”. Jego skoki, choć niejednokrotnie rewelacyjne, nie potwierdzają stabilności formy. Z pewnością jednak Morgi zrobi wszystko, aby nikt mu zaszczytnego tytułu nie odebrał. Może być ciężko.
3. Amman Simon (Szwajcaria) – przez większość z pewnością kojarzony jako czarodziej skoków - niepozorny Harry Potter z Olimpiady w Salt Lake City. Lider klasyfikacji generalnej, jeden z najbardziej liczących się w stawce o złoto. Niewątpliwie, zwycięstwo w Pucharze Świata i olimpijskie złoto byłyby osiągnięciem ogromnym, i wyniosłyby go na piedestał. Pozostaje jednak pytanie, czy wytrzyma psychicznie to napięcie?
2. Schlierenzaure Gregor (Austria) – młodzieniaszek o ogromnym potencjale i niebagatelnym wyczuciu progu. Od kiedy wkroczył na skocznie, robi co chce. Zwycięża zawody, jedne za drugimi. Mistrz świata w lotach z Oberstdorfu oraz zwycięzca zeszłorocznego Turnieju Nordyckiego. Od początku typowany jako „pewniak”, jednak kilka ostatnich zawodów pokazało drobny poślizg w jego formie. Przekonamy się, czy to tylko przypadek, czy też zapowiedź słabszej dyspozycji.
1. Adam Małysz (Polska) – nadzieja polskich kibiców na cud. Zgodnie z tegorocznymi zapowiedziami, Małysz buduje formę. Potwierdzają to ostatnie konkursy. Mimo to, ciężko może mu być przełamać austriacką falangę i wskoczyć na podium. Trzymajmy zatem za niego kciuki i na wszelki wypadek, przygotujmy się na komisyjne odśpiewanie „Mazurka Dąbrowskiego”. Wszakże cuda się zdarzają.